Posty

Obraz
Jest coś w mojej naturze, że nie bywam szczęśliwa bez smutku. Melancholia towarzyszy mi odkąd pamiętam. I lubię ten stan. Bardzo lubię. Smutek sprawia, że doceniam radość. Łzy sprawiają, że po nieprzespanej nocy poranek wydaje się czystszy. Im jestem starsza tym bardziej lubię swoje towarzystwo, stan w którym bez żenady spędzam ze sobą wieczór, robiąc to co sprawia mi przyjemność. Ma to swoje plusy i minusy. Bo coraz częściej wydaje mi się, że ludzie nie są mi potrzebni. Czasem myślę, że jestem dość dysfunkcyjna i aspołeczna. Z drugiej strony te 10 dni w miesiącu spędzam w towarzystwie znajomych, klientów, czy fotografów. Trudno mi jednak dbać o relacje z ludźmi. Chyba nazbyt ich nie pielęgnuję.
Był kiedyś w moim życiu przez wiele lat facet, wszyscy mówiliśmy na niego Długi. Miał coś koło 190 cm i był tak chudy, że niemalże mieścił się w przerwach między płotem, kiedy uciekaliśmy przed policją goniącą nas za picie wina w miejscu publicznym.
Poznałam go kiedy właściwie kolejny raz ucie…
Obraz
Długo zastanawiałam się nad publikacją zdjęć erotycznych. Pozuje od prawie 10 lat, wyspecjalizowałam się w fotografii aktowej, ale zawsze gdzieś tam przewijała się erotyka. Jako, że dziś ważne dla nas Polaków święto, postanowiłam, że to będzie dobra okazja na własną manifestacje. Definicja wolności dla każdego może mieć inne znaczenie. Część będzie się pokrywać, inne nie koniecznie. Ale czy jeśli dla nas coś jest złe, to czy dla innych też musi być? Nie sądzę. I dopóki robimy coś zgodnie z własnym sumieniem, porządkiem moralnym własnej głowy i nie krzywdzimy tym najbliższych dozwolone jest wszystko. Wyznaje zasadę, że wolę być szczerą zdzirą niż zakłamaną cierpiętnicą.
Moje ciało jest narzędziem mojej pracy, wyrazem ekspresji i dowodem na absolutną świadomość- nie tylko cielesną, ale może i przede wszystkim umysłową. Z obserwacji wiem, że niewiele kobiet może sobie na to pozwolić. Przyczyn jest wiele. Czasem siedzi to w nich samych, a czasem wpływ środowiska jest tak ogromny, że same …
Obraz
Ostatnimi czasy bardzo udzielałam się towarzysko, co po pewnym okresie daje mi w kość. Muszę wtedy znaleźć ujście i unikam ludzi jak tylko się da. Przynajmniej twarzą w twarz. Nie najlepiej się ostatnio czuję, więc ten weekend postanowiłam spędzić z dala od wszystkich i wszystkiego. I jakby nawet mój telefon zrozumiał, bo nagle zwyczajnie przestał odmawiać posłuszeństwa. Nie wariowałam wyrywając sobie włosy z głowy i nie biegałam po mieście w celu uzyskania nowego aparatu, mając na uwadze nawet dzisiejsze święto i jutrzejsze odcięcie od sklepów.
Wczorajszy wieczór postanowiłam uczcić butelką soku marchwiowego i wpadłam na szatański pomysł zrobienia małego społecznego doświadczenia :) Postanowiłam zmarnować ten wieczór(albo i nie) na pogrzebanie nieco w męskich umysłach i wirtualnych rozporkach.
Otworzyłam komputer i odnalazłam pierwszy lepszy czat. Wyszukałam pokoje z nazwami grup i kliknęłam w regionalny-Warszawa. Kombinowałam jeszcze czy aby nie zrobić tego w "Żony i mężowie&qu…